
Di seguito il testo della canzone Dom , artista - RDW, Sandra con traduzione
Testo originale con traduzione
RDW, Sandra
Unoszę wzrok, widzę niebo
Wiem dokąd iść i nie muszę widzieć wszystkiego
By stawiać nowy krok z uniesioną głową
Gdy wstaje świt, a gdy idzie noc, wciąż być sobą
Patrzę na blok, w którym mieszkam
Dziś to cztery piętra z parterem, kilkadziesiąt mieszkań
W nich te kilka osób, które znam od dziecka
I w kilku innych miejsca ich cała reszta
To mój dom, te kilka szarych ścian, co otacza
Ławkę, gdzie paliliśmy pierwszy raz ze szczeniaka
Pierwszy joint i pierwszy zgon na boisku
Na którym zostawiliśmy parę ton tych gwizdków
Parę lat minęło, paru ludzi przyszło
Parę ran jeszcze boli odkąd paru znikło
Parę marzeń blisko, parę innych prysło
Dom został domem mimo wszystko
To właśnie tu rodzą się moje marzenia
Umarły tylko te, które nie miały znaczenia
Chwile zwątpienia, nie patrzę przez ich pryzmat
Czuję dystans, choć kuszą bramki na lotniskach
To mój dom, tu bije moje serce
Zapraszam prawie wszystkich, wprowadzam selekcję
Dobrze było, raz, będzie lepiej, wpadaj częściej
Okażesz respekt, też pokochasz to miejsce
Mógłbym godzinami Ci nawijać o ustawkach
Ciemnych zakamarkach, plenerach na blunta
O hardcore’owych akcjach, ludziach, melanżach
Witaj w moim domu, poznaj dwa oblicza miasta
Tu chcę żyć i na starość umierać
Tylko tu nowy świt mógł powstać od zera
Tylko tu Inicjatywa, nie opuszcza mnie wena
Gdybym miał rodzić się znów, tylko tu i teraz
Siedzę w furze pod klatką, czekam na zioma
Kiedyś zrzuta na wachę, bo trzeba ją zatankować
Świeży jak małolat, wtedy rap u nas raczkował
Myślę o tym czasem, że to właśnie moja droga
Choć sporo przespałem, zwyczajnie mając dość
Ale skoro wciąż tu jestem, to po to, by zdzierać głos
Wracam do tych stron, czuję, jaki miały wpływ na nas
By zrobić coś, w sumie tak jest do dziś nadal
Z roku na rok więcej dzieci u znajomych
Własny kąt gdzieś w garażu, fura stoi
Widzimy się jak tylko czas pozwoli
U nich, czy u nas, już rzadziej w klubach, nowego znaczenia nabrał kompromis
Ze starego osiedla zostały tylko te bloki
Od małego szczyla, który stamtąd się wywodzi
Po dzisiaj, bo niełatwo stanąć na równe nogi
Mój dom — zapraszam w jego progi
Świat się trochę zmienił, dom pozostał domem
Czas na trochę zmienił, ziom pozostał ziomem
A jeśli nie, to nigdy nim nie był
Teraz i wtedy, jebane hieny
Aktorska gra i niepotrzebne sceny
Przyjdzie nieraz stąd odpłynąć jak promy Steny
Ja wracam, bo wciąż głodny sceny
Bo kocham miejsce, to i moje mordy wstrętne
Problemy wszędzie, bo ten kraj jest chory
Ale nie zostawia szmatki, gdy nie może chodzić
Ojczyzna — to ona nauczy, wychowa
Więc do góry głowa jak jesteś Polak
Historia burzliwa, bo nie każdy ją kochał
Jeden zdradził, drugi opluł, zniszczyć próbował
Nasz kraj przetrwał, bo był w sercach i głowach
W marzeniach, które człowiek pielęgnował
Wszędzie dobrze, w domu lepiej, ziomek, nie da się ukryć
Ale przyszło wyjechać i pozostawić miejscówki
Przyszło wyjechać i zarobić na długi
Wcale nie przyszło lekko mi zostawić swych ludzi
Samotność nie służy, wóda nie służy, to proste
Chociaż ciężko się nudzić, to myślę o Polsce
U boku mam Polkę, myślę z nią o potomstwie
Któremu jakby nie było tradycje wpoimy polskie
Zbieramy forsę na powrót
Liczę, że szybko wrócimy do kraju ojców
Tęsknię za morzem i za bulwarem w słońcu
Tęsknię za molem i za każdym z ziomków
Mało piszę, w porządku, mógłbym odzywać się częściej
Nie że mam wyjebane, chciałbym czasem mieć więcej
Każdy coś robi, pracuje na szczęście
Mimo, że wyjechałem, wiem, gdzie jest moje miejsce
Moje miejsce na ziemi, mój mały świat
Po tylu latach w końcu ma odpowiedni kształt
I wiem, że nic bym nie zmienił, o to cały ja
Żadna siła nie usunie tych korzeni
Mieszkałem tu i tam, ale tu jest najlepiej
Chociaż za dobrym życiem stoi pasmo wyrzeczeń
Mam o kogo dbać, biorę wszystko na siebie
I żyję, czas jedynym ograniczeniem
Multum zaległych spraw, jebany stres
Ważne miejsca, w których od dawna nie było mnie
Kiedyś tam wrócę, ale teraz muszę biec
Moja presja kroczy za mną kolejny dzień
Nie ulegam jej, wręcz przeciwnie, ziomuś
Ciężko pracuję, bo mam ku temu powód
Rodzina jest dla mnie oazą spokoju
Robię, co mam zrobić i wracam do domu
Alzo lo sguardo, vedo il cielo
So dove andare e non ho bisogno di vedere tutto
Per fare un nuovo passo a testa alta
Quando sorge l'alba e quando la notte se ne va, sii ancora te stesso
Sto guardando il blocco in cui vivo
Oggi è di quattro piani con un piano terra, diverse decine di appartamenti
In loro, queste poche persone che conosco da quando ero bambino
E in altri posti, tutto il resto
Questa è casa mia, quei pochi muri grigi che la circondano
La panchina dove abbiamo fumato il cucciolo per la prima volta
Primo congiunto e primo morto sul campo
Su cui abbiamo lasciato alcune tonnellate di questi fischietti
Sono passati alcuni anni, sono venute alcune persone
Alcune ferite fanno ancora male poiché alcune sono scomparse
Alcuni sogni sono vicini, altri se ne sono andati
Casa era casa, dopo tutto
È qui che nascono i miei sogni
Solo quelli che non contavano morivano
Momenti di dubbio, non guardo attraverso il loro prisma
Sento la distanza, anche se i cancelli dell'aeroporto sono allettanti
Questa è casa mia, il mio cuore batte qui
Invito quasi tutti, presento una selezione
È stato bello, una volta, sarà meglio, vieni più spesso
Mostrerai rispetto, amerai anche questo posto
Potrei parlarti delle impostazioni per ore
Angoli bui, smussati all'aperto
Su azioni, persone, feste hardcore
Benvenuto a casa mia, conosci i due volti della città
Voglio vivere qui e morire in vecchiaia
Solo qui una nuova alba potrebbe nascere da zero
Solo qui l'iniziativa non mi abbandona
Se dovessi rinascere, solo qui e ora
Sono seduto su un carrello sotto la gabbia, aspettando il mio amico
Un giorno verrà scaricato sul wach, perché ha bisogno di essere rifornito di carburante
Fresco come un adolescente, poi il rap stava strisciando con noi
A volte ci penso che questa è la mia strada
Ho dormito molto però, avendone avuto abbastanza
Ma visto che sono ancora qui, è per togliermi la voce
Torno su queste pagine, sento che impatto hanno avuto su di noi
Per fare qualcosa, in realtà, lo è ancora oggi
Ogni anno, più bambini con gli amici
Il tuo angolo da qualche parte nel garage, l'auto è ferma
Ci rivedremo appena il tempo lo permetterà
Con loro, o con noi, meno spesso nei club, il compromesso ha assunto un nuovo significato
Della vecchia tenuta rimangono solo questi blocchi
Da un piccolo pistillo che viene da lì
Fino ad oggi, perché non è facile stare in piedi
La mia casa - ti invito alla sua soglia
Il mondo è un po' cambiato, la casa resta casa
Il tempo è cambiato un po', amico rimane amico
E se no, non lo è mai stato
Di tanto in tanto, fottute iene
Gioco di recitazione e scene inutili
Verrà qualche volta a salpare da qui come i traghetti di Stena
Torno perché ho ancora fame della scena
Perché adoro il posto, e quindi le mie facce disgustose
Problemi ovunque perché questo paese è malato
Ma non lascia un panno quando non può camminare
Patria - insegnerà, istruirà
Quindi tieni la testa alta se sei polacco
Una storia turbolenta, perché non tutti l'hanno amata
Uno ha tradito, l'altro ha sputato, ha cercato di distruggere
Il nostro Paese è sopravvissuto perché era nei cuori e nelle teste
Nei sogni che un uomo amava
Va bene ovunque, è meglio a casa, amico, non puoi nasconderlo
Ma era giunto il momento di andarsene e lasciare i posti
È ora di partire e guadagnare i tuoi debiti
Non è stato facile per me abbandonare la mia gente
La solitudine non aiuta, l'acqua non aiuta, è semplice
Anche se è difficile annoiarsi, penso alla Polonia
Ho una donna polacca al mio fianco, penso alla prole con lei
Chi, dopotutto, inculcherà le tradizioni polacche
Stiamo raccogliendo soldi per tornare
Spero che torneremo presto nella terra dei nostri padri
Mi mancano il mare e il viale al sole
Mi mancano la talpa e tutti i miei amici
Non scrivo molto, va bene, potrei parlare più spesso
Non che io sia fottuto, a volte vorrei averne di più
Tutti fanno qualcosa, lavorano per la felicità
Anche se me ne sono andato, so dove appartengo
Il mio posto sulla terra, il mio piccolo mondo
Dopo tanti anni, finalmente ha la forma giusta
E so che non cambierei nulla, sono tutto io
Nessuna forza può rimuovere queste radici
Ho vissuto qua e là, ma qui è il migliore
Anche se c'è una serie di sacrifici dietro una bella vita
Ho qualcuno di cui occuparmi, prendo tutto su di me
E io vivo, il tempo è l'unico limite
Un sacco di arretrati, fottuto stress
Luoghi importanti in cui non sono stato per molto tempo
Tornerò un giorno, ma in questo momento devo scappare
La mia pressione mi segue un altro giorno
Non cedo a lei, anzi, amico
Lavoro sodo perché ho un motivo per farlo
La mia famiglia è per me un'oasi di pace
Faccio quello che devo fare e torno a casa
RDW, Peja • 2012
Angela Maria • 1956
Ece Seçkin • 2024
Eloy • 1992
Jam in the Van, Trash Panda • 2023
Reinaldo • 2002
Çeşitli Sanatçılar, Alp Arslan, Faruk Salgar • 2012
I$$A • 2020
Canzoni in diverse lingue
Traduzioni di alta qualità in tutte le lingue
Trova i testi che ti servono in pochi secondi